8.2.19

FUTURE OUTFIT

FUTURE OUTFIT

Witajcie Kochani!

W pierwszym lutowym poście chciałam Wam zaprezentować stylizację, która jest nieco kosmiczna i futurystyczna zarazem. Przede wszystkim to co rzuca się tutaj w oczy to metaliczna, srebrna kurtka pilotka. Wpisuje się ona idealnie w klimaty lat 80-tych, w których to królowały neony, ortalion i swoboda. Moim zamiarem było, aby dodać tej stylizacji nieco pazura, dlatego też reszta outfitu bazuje na czerni. Nic chyba bardziej nie kojarzy się z rockiem jak skórzana spódniczka! Ale to na czym postanowiłam się dzisiaj skupić to t-shirt. To, że koszulki z logami firm są na topie widać już od kilku sezonów. Ja natomiast pokusiłam się o założenie bluzki z logiem holenderskiego dj-a Don Diablo. Koszulkę podebrałam bratu! Dj ten tworzy muzykę elektroniczną, jest również prekursorem gatunku future house. Występuje m.in na znanym w Polsce festiwalu Sunrise, a na świecie np. na takiej imprezie jak Tomorroland. Tworzy również świetną kolekcję odzieży. Jego ostatni album nosi nazwę Future pod który postanowiłam się wystylizować. Fryzura w dzisiejszym looku jest charakterna i można stwierdzić, że nieco rockowa! W makijażu postawiłam na połyskującą kreskę i delikatne usta. Wisienką na torcie są tutaj spore kolczyki koła w odcieniu srebra. 

A co Wy sądzicie o tej stylizacji? Jesteście na tak?
Piszcie koniecznie! Buziaczki :*













Kurtka - Reserved
Koszulka - Don Diablo/Hexagon
Spódniczka - Mohito
Kolczyki - Tedi

31.1.19

DM COSMETICS

DM COSMETICS

Witajcie Kochani!

Na blogu już dawno nie było posta kosmetycznego, także postanowiłam takowy dodać. Z racji mojego niedawnego wypadu do Ostravy skorzystałam z tamtejszych sklepów. Zakupiłam zarówno ubrania jak i kosmetyki, lecz na tym drugim się dzisiaj skupię. Niemieckie drogerie DM, niestety nadal nie zostały wprowadzone do Naszego kraju. Jako, że mieszkam na Śląsku to Czechy mam najbliżej i to tam mogłam zaszaleć w tym drogeryjnym ,,raju''. Większość produktów pochodzi już od znanej w blogosferze marki Balea, którą bardzo sobie cenię. Zacznę może od produktu must-have, czyli słynnych już żeli do mycia ciała, osobiście je uwielbiam, ich zapachy są nietuzinkowe i różnorodne! Po kąpieli lubię nałożyć peeling, aby zetrzeć martwy naskórek. W tym pomógł mi peeling z solą morską, jedyny jego mankament to lekkie szczypanie. Do ujędrnienia ciała stosuję szczotkę na sucho ale zaraz po tym potrzebny mi krem, dlatego też zdecydowałam się na krem do ciała Bodyfit. Szczerze wydaje mi się, że bez ćwiczeń i ograniczenia w jedzeniu to żaden kosmetyk nie pomoże. Jednym z moich ulubieńców są pianki do golenia Balea, ciało po nich jest gładkie i w dodatku lekko nawilżone. Tym razem zdecydowałam się na hawajski zapach. Jako, że aktualnie panują mrozy to nie mogłam, nie zakupić produktu do silnego nawilżenia moich dłoni. Aloesowy krem od razu mnie skusił i trafił do mojego koszyka. Nowością natomiast jest waniliowa maska do włosów, zapach jest nieziemski, a do tego nieźle radzi sobie z nawilżeniem włosów. Z mniejszych kosmetyków zdecydowałam się na nawilżający balsam do ust oraz odprężającą maskę do twarzy w saszetce. Nie wiem czy, aż tak mnie odprężyła ale była ok!  Z tego co możecie zauważyć zazwyczaj kupuje produkty pielęgnacyjne, jednakże brakowało w mojej kosmetyczce korektora, dlatego też  swierdziłam, że zaryzykuje i kupię produkt z marki Alverde. Niestety jak dla mnie ten kosmetyk jest zbyt płynny i nie kryje cieni pod oczami, mam wrażenie, że jeszcze bardziej je podkreśla. Na sam koniec zostawiłam perełkę! Krem pod oczy na bazie naturalnych składników, świetnie nawilża i napina skórę pod oczami. Ogólnie rzecz biorąc, jestem bardzo zadowolona z moich kosmetycznych łupów i nie mogę się doczekać kolejnego wypadu do DM-u ;)

A czy Wy lubicie drogerię DM? znacie te kosmetyki?
Piszcie koniecznie! ;)
Buziaczki :*













18.1.19

TEDDY COAT

TEDDY COAT

Witajcie Kochani!

W tym mroźnym dniu przychodzę do Was ze stylizacją dla fanek ciepłych okryć wierzchnich. ,,Gwiazdą'' tego looku jest pluszowy płaszcz w odcieniu zgniłej zieleni ze sklepu Dresslily. Nazwa określająca taki rodzaj płaszcza i która weszła w obieg to ,,teddy bear'', łatwo można się domyślić, że nawiązuje do pluszowego misia, który jest milutki, bo wykonany z pluszu. Dziecięca zabawka zainspirowała projektantów do stworzenia płaszczy o przemiłej i puszystej fakturze. Najbardziej pożadany model to ten o camelowym odcieniu, który zaprojektowała marka Maxmara. Oczywiście jego cena jest kosmiczna ze względu na to, że wykonany jest z wełny wielbłąda. Dlatego też miło, że sieciówki przyszły Nam z pomocą i wprowadziły tańszy zamiennik. Pluszowe płaszcze są na tyle uniwersalne, że świetnie będą wyglądać zarówno z jeansami, bluzą i trampkami jak i w wersji bardziej kobiecej, na którą ja się zdecydowałam. Ze względu na to, że płaszcz jest w miarę ciepły to mogłam pozwolić sobie na założenie czegoś lekkiego pod spód. Oliwkowa sukienka z ażurowym wycięciem przy dekolcie tworzy niezły duet z moim ,,pluszakiem''. Botki w tej stylizacji są wskazane, aby optycznie wydłużyć sylwetkę. Z racji na zimową pogodę zdecydowałam się na skórzane rękawiczki z elementami futerka oraz czarną klasyczną czapkę. Drobnym akcentem są tutaj panterkowe kolczyki koła, również ze sklepu Dresslily.

Chętnych zapraszam do sklepu Dresslily
Mam dla Was kod zniżkowy -20% na hasło: DLBF20

A jak Wam podobają się pluszowe płaszcze? Jesteście na tak?
Piszcie koniecznie!;)
Buziaczki :*













Płaszcz - Dresslily
Sukienka - Mój projekt
Botki - Stradivarius
Rękawiczki - Quiosque
Czapka - Noname
Kolczyki - Dresslily

DRESSLILY

NEW ARRIVAL

9.1.19

HISTORY OF BENETTON

HISTORY OF BENETTON

Witajcie Kochani!

Oto zaczynam 2019 rok z blogowaniem. Pierwszy noworoczny post chciałam poświęcić stylizacji wpisującej się w górsko-zimowe klimaty. To co dla mnie jest najważniejsze w tym outficie to wełniany sweter marki Benetton. Marka ta pochodzi z Włoch i została założona przez Luciano Benettona. Jego beztroskie dzieciństwo minęło bardzo szybko, a to za sprawą śmierci ojca. Nagle 10-latek stał się głównym żywicielem rodziny , w którym mieszkała matka i troje rodzeństwa. Zaczął prace w sklepie z materiałami, gdzie dostrzegł jak złe i jak mało barwne tworzywa noszą ludzie. Pewnego dnia założył żołty sweter, który zrobiła dla niego siostra na drutach. Tak bardzo mu się spodobał, że postanowił otworzyć rodzinny biznes. Sprzedał akordeon i rower brata, a za otrzymane pieniądze zakupił maszynę dziewiarską. Potem szło już coraz lepiej, tworzone swetry sprzedawał do pobliskich sklepów. Firma szła mu na tyle sprawnie, że postanowił zakupić fabrykę, którą współtworzył z rodzeństwem. Ten kto kojarzy tę markę wie, że to co ją wyróżnia to kolory i wielkokulturowość i jest ku temu logiczne wyjaśnienie. W latach 60-tych Luciano siedząc na Olimpiadzie w Rzymie przyglądał się uważnie sportowcom, kibicom i panującej tam aurze. Jego podziw wzbudziła radość ludzi, ich różnorodność, a także kolory, które przepełniały stadion. Aktualnie firma posiada ponad 6000 sklepów na całym świecie. Ja osobiście bardzo lubię swetry i kurtki tej marki bo śmiało mogę powiedzieć, że są dobrej jakości i mogą przetrwać długie lata. Moja dzisiejsza stylizacja to barwny sweter z porozrzucanymi literkami nazwy Benetton, który nie jest tak dosłowny. Do niego założyłam jeansy z gradientem oraz sznurowane buty. Jako dodatki wybrałam welurową saszetkę, zamszowe rękawiczki i białą futrzaną czapę.

A czy Wy znacie markę Benetton? Lubicie ją?
Piszcie koniecznie! ;)
Buziaczki :*











Sweter - Benetton
Spodnie - Pull&bear
Buty- Venezia
Rękawiczki - Reserved
Czapka - Reserved

Copyright © 2016 JAGGLAM , Blogger